Łodzią steruje Carlos i jego dwaj czarni jak noc pomagierzy. Jeden z nich wyławia z dna muszle slimaka morskiego i na łodzi wykrawa z nich mięso. Mówi że na zupę wieczorem, a teraz daje spróbować po kawałku surowego mięsa. Jest orzechowo slodkie w smaku...

Po powrocie odwiedzamy lokalny sklepik muzyczny. Gość na zapleczu rzeźbi z muszli ozdoby i mówi żebyśmy się sami obsłużyli. Przesłuchujemy kilka płyt i kupujemy składanki z lokalna muzą. Na jednej z nich jest Andy Palacio polecany przez jednego z pomagierów Carlosa. Muzyka, którą nagrywał Palacio czerpie z tradycyjnej kultury Garinagu. Przodkami Garinagu byli Karaibowie, Arawakowie i niewolnicy z Zachodniej Afryki.
Gdy to pisze widzę przez okno kafejki jak gość z łodzi zaczyna kroić mięso na zupę... Ta wyspa jest naprawdę mała:)
Robimy zrzutę w postaci salsy casera i tacos a w zamian dostajemy miseczkę zupy. Koleś częstuje też znajomych na ulicy, więc robi się z tego takie małe przyjęcie:)
A zupa to po prostu rozdrobnione mięso, salsa casera i sok z limonki. Żadnego gotowania, wszystko świeże, surowe i... pyszne.
Jest to dosc popularne danie sądząc z ilosci muszli zalegajacych pod pomostami.
0 komentarze:
Prześlij komentarz